Póki co ..siedzę. A zaczęło się tak górnolotnie. Tyle poczucia nadziei na zmiany i co? I guzik z pentelką.
Ech życie... Potrafisz zaskakiwać. Jak zmiany to ..już, natychmiast! Ileż jeszcze będę czekać? Tydzień, miesiąc, rok? Ty wiesz, że do cierpliwych nie należę. Albo teraz, albo ...odpuść se.
No i chyba odpuszcza, los co mi starego rancza nie chce sprzedać i pozwolić wynieść się na koniec świata. Ot, realia finansowe trzymają. Jak zwykle. Chcesz mieć pełny brzuch, łaź po ziemi a nie w chmurach.
No więc skoro już mam tu zostać to .... co u licha mam robić?
Ranczerskich obowiązków już się pozbyłam. Caluśkie lato przeleżałam na leżaku próbując się odnaleźć w tym nowym zajęciu. Szło nieźle, na początku. Po dwóch miesiącach kompletna deprecha, dołek, cholera wie co. Przestałam jeść. Kompletnie. Powróciłam do licealnej wagi więc dobrze, tylko jakoś gęba mi się zmarszczyła. Coś za coś. Potem szpital jeden, drugi, wyraźnie szukali raczyska, nawet markery im wyszly a tu NIC. Kobitka psychiczna znaczy się. Nawet lęki ma więc jakby się zgadza.
Tylko jak tu lęków nie mieć gdy świat nagle w poprzek staje?
W ramach szukania ratunku odwiedziłam Mądre Głowy, odbyłam Mądre Rozmowy po czym i tak dostałam i grzecznie łyknęłam niebieską pastyleczkę od przemiłej pani doktor i .... ozdrowiałam.
A więc jednak ta chemia, chemia mózgu. Zaszwankowała, wypaliła się przez ostanie miesiące i trzeba ją było uzupełnić. Niedługo, dni parę. Bajki - ktoś powie. Ano bajki ale na mnie podziałały i w świat tzw. realny przywróciły. Na mój wsiowy łeb to są jakieś jednak naturalne odstresowywacze i kiedy ich zabraknie trzeba z zewnątrz dostarczyć.
Kroczę sobie przez ten Świat i nadziwić się nie mogę jakie to psikusy człowiekowi On sam płata.
I nie znasz człowieku dnia ani godziny kiedy Cię to Złe w samym Tobie dopaść może. Ani czy odpuści i kiedy?
Więc żyj tu i teraz. Ciesz się tym co masz. Filtruj przyjemne bodźce, przykre won! Bez poświęceń, bez wyrzeczeń, bez kompromisów i bez umartwiania. Na rozczarowania flinta i duży kaliber. Nie ma niuansów. Ktoś Cię skrzywdził, rozczarował, zawiódł? Ktoś doi, wysysa energetycznie, drażni? Bierz miecz i tnij pasożyta. Bez niego wreszcie poszybuję gdzie chcę, jeśli zechce.. i mam kasę.
Póki co leżaczek zamieniłam na rowerek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz