Ot pogoda.
Wieje zimowy wiatr choć na świecie jeszcze jesień. Szaro, mglisto, czasem zasiąpi.
I bez deprechy deprecha murowana.
Więc kiedy mi się już dwie nakładają dziwny optymizm zaczynam odczuwać.
Czytam okoliczne blogi. Ileż w nich życia. Tak, życia. Autentycznego odczuwania tego co tu i teraz. Jakież to radosne. Tylko ten wie i doceni kto na ułamek życia to odczuwanie stracił.
Autentyczne odczuwanie otaczającej rzeczywistości. Bez żadnych skoków w bok, do podświadomości. Branie życia jakim jest bez dogłębnych analiz. Bez dzielenia włosa na czworo i pięcioro. Bez gmerania w przeszłych traumach. Bez pretensji o wybory, o decyzje lub ich brak. I do całego Świata żeś mnie taką, a nie inną stworzył. Bez wyrzutów do najbliższych, że lepili, układali i łamali na swój urojony sposób. I ze teraz to wszystko wyłazi, wylewa się, wali do głowy, spokoju nie daje. A może daje? Wreszcie, powolutku daje?
Zaczynam rozumieć ... mechanizm i sens. Prosty mechanizm ludzkich zachowań, które ukształtowały wcześniejsze przodków zachowania, a tych jeszcze wcześniejsze... I tak sięgając do pra..pra..pra przyczyn widzę jaka to wielka siecią połączeń jesteśmy wszyscy. Przeszli, obecni i przyszli. I nie uciekniesz człowieku od swego przeznaczenia, ani nie zrobisz Nic innego ponad to co dane Ci jest zrobić i na co pracuje cały wszechświat.
Zaczynam przyznawać racje memu mentorowi. Jak bardzo wydaje nam się, ze podejmujemy decyzje świadomie. Podejmuje je nasza podświadomość jako wypadkowa milionów okoliczności przeszłych i obecnych, o których istnieniu często nie mamy pojęcia. A one wyznaczają nasze ścieżki.
Czy wiec nasza Wola jest wolna? Czy ja w ogóle posiadamy? Czyżby J. miał racje, ze nie..?
środa, 19 listopada 2014
poniedziałek, 3 listopada 2014
Zbuntowana?
No i nie zapaliłam w Kapliczce Przodków świeczki, nie
wypiłam stakańczyka pod świerkiem, nie
przyniosłam pieroga z obiadowego stołu. W tym roku tego Nie Uczyniłam!!!!
Pewnie dlatego, że Przodkowie z kapliczki byli nasi wspólni.
I exa i moi. Kiedyś byłam i tamtym wdzięczna za nasze połączenie i wspólne
życie. Teraz już nie jestem.
Czas wdzięczności się skończył.
Nie zapaliłam świeczek nawet na psim cmentarzu. Robiłam to
przez ostatnie 14 lat. Rzuciłam tylko białe chryzantemy na ostatni grób. To wszystko.
Subskrybuj:
Posty (Atom)