czwartek, 18 grudnia 2014

Bujam się

Raz górka, raz dołek.
Niebawem pół roku minie na tej huśtawce.
Irytujące bardzo ale odczuwam nieuchronność tego stanu, jakiś głębszy sens, prawo od losu do przerwy w życiu. Najpierw się buntowałam, walczyłam, teraz przyjmuję na klatę, godzę się i akceptuję.
A więc tak wygląda depresja.
Tak przeżywają ją inni chorzy. Młodzi, starzy ... coraz więcej i więcej..
Jedni wychodzą, inni szamoczą się latami. Jak trafnie to określiła moja sąsiadka: poruszają się jak w budyniu. Każdy ruch czy myśl to morderczy wysiłek. Wszystko przeraża.
Do dupy z takim życiem.
Nawet bronić się nie da rady. Tylko nadzieja, że minie, kiedyś.. może..
Dwa dni temu wieszał się sąsiad. Nieskutecznie. Reanimowałyśmy go.. Żyje.. Wrócił do domu. Patrzy pełnymi zdziwienia oczami na wszystko dookoła. Nie wierzy, że powrócił. Przynajmniej on... szczęściarz. Tylko na jak długo?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz