środa, 31 grudnia 2014

Chyba przesadziłam

..dziś rano na liczniku 48 kg. To już nie liceum a podstawówka. Przy wzroście 160 cm.
Toż całe święta żarłam, nie jadłam. I taki efekt?
Nic nie rozumiem. Jakieś czary. Moje pastylki szczęścia podobno powodują tycie. Więc gdzie ono?
Chyba jestem jedną z nielicznych białogłowych, która chce PRZYTYĆ!!!
A z drugiej strony tak ..lekko i zgrabnie nawet.
Jeśli kilogramy przywrócą mi spokój, zadowolenie i sens to mogę tyć, tyć i tyć. Nic nie zastąpi dobrego samopoczucia, wygląd jest drugorzędny. Do tego doszłam na koniec mijającego roku i to daję pod rozwagę wszystkim niezadowolonym z nadmiaru ukochanego, swojego własnego ciałka.

3 komentarze:

  1. Janusz sprawdził kiedyś na sobie nic tak nie odchudza jak głęboki stres. W jego przypadku 11 kg w ciągu 1,5 miesiąca oczywiście cały czas normalnie jadł :/
    Serdecznie Noworocznie pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak,tak, znam przypadek schudnięcia na skutek depresji 30kg, mężczyzna 60 letni ważył 50 kg.
      Jest jeszcze druga "skuteczna metoda" ..zakochanie..
      Serdeczne dzięki za życzenia,pozdrawiam i ja w roku kozy

      Usuń